Złość i inne emocje

Zostałam zapytana kilka dni temu co mnie denerwuje – okazało się, że nie potrafiłam odpowiedzieć tak od razu. Potrzebowałam chwili zastanowienia się i przypomnienia sobie sytuacji, które w ostatnim czasie wyprowadziły mnie z równowagi. I w związku z tym przyszła do mnie refleksja nad tematem.
 
To nie jest tak, że ta emocja u mnie nie występuje, to nie jest tak, że jestem oazą spokoju, wyciszonym kwiatem lotosu na tafli jeziora (szczerze powiedziawszy daleko mi do tego). Jednak naprawdę ciężko było mi przypomnieć sobie ten stan. I tutaj zaczęła pojawiać się mała rozkminka – czy to jest tak, że ja tego nie pamiętam (a zupełnie co innego powiedzieliby moi bliscy 😉 ) – czy to jest tak, że nie przywiązuję do tego wagi i nie kolekcjonuje we wspomnieniach takich chwil, czy… i tu wsparciem okazała się bliska mi osoba, która spytała mnie – A to nie jest przez praktykę? Praktykę medytacji, coachingu? Twoją praktykę uważności i codzienny trening akceptacji? 
Samemu ciężko czasami zauważyć ten moment, kiedy osiągamy coś, o czym marzyliśmy, coś, co sobie postanowiliśmy – ja od dziecka byłam nerwusem, później dowiedziałam się, że można to nazwać sangwinizmem i choleryzmem (jestem gdzieś pośrodku), był moment, kiedy winę zrzucałam na niedobory magnezu i żelaza – teraz wiem, że o ile wymienione rzeczy mogą stanowić i mieć znaczenie, o tyle wiem również, że nie one mną zarządzają, tylko ja nimi.
Kilka lat temu zaczęła się moja przygoda z medytacją, z treningiem uważności, później przyszła joga, a ponad rok temu Trening Szczęścia w postaci prowadzonego przeze mnie Kursu Action for Happiness (na który otrzymałam cały kontent i program opracowany bardzo mocno na podstawie naukowej wiedzy na temat funkcjonowania mózgu).
Jest marzec 2018 roku i ja mogę w pełni świadomie i z ogromnym zadowoleniem przyznać rację bliskiej mi osobie – to istotnie jest konsekwencja mojej praktyki – Gosiu – dziękuję Ci za zauważenie, że zrealizowałam jeden ze swoich większych celów – odnalezienie spokoju wewnętrznego.
Jest marzec 2018 roku – 20 dnia tego miesiąca będziemy obchodzić Międzynarodowy Dzień Szczęścia.
Przypomniała mi o tym nietuzinkowa osoba – Kasia, z którą miałam przyjemność w styczniu poprowadzić warsztat otwarty właśnie na temat szczęścia. Warsztat, podczas którego przedstawiłyśmy z Kasią szczęście jako kompetencję, coś, co można praktykować, rozwijać – coś, co się opłaca, bo daje szczęście, ale również opłaca się, ponieważ organizacje i firmy mogą mieć z tego tytułu wymierne korzyści (Kalkulator Szczęścia – sprawdź ile możesz zyskać dzięki szczęśliwym pracownikom).
Jeżeli więc 20 marca to Międzynarodowy Dzień Szczęścia, to proponuję wyzwanie – na 10 dni przed spotkajmy się na Treningu Szczęścia – warsztacie, na którym zapoznasz się z konkretnymi działaniami, które możesz wykonywać codziennie, aby Twój autentyczny poziom szczęścia podniósł się. Po warsztacie wspólnie, każdego dnia będziemy wdrażać w życie jedno działanie, wspólnie robić Final Countdown, tak aby 20 marca przywitać ze szczęściem na twarzy – co ty na to? Piszesz się na bycie szczęśliwym czy wolisz jednak bycie nieszczęśliwym (wiem, że są ludzie, którym to odpowiada – ba! – maja z tego tytułu korzyści, ale to już temat na zupełnie osobny artykuł).
Jeżeli chcesz przywitać wiosnę z uśmiechem, jeżeli chcesz poznać bliżej szczęście jako kompetencje i jeżeli w końcu chcesz nauczyć się praktykować szczęście – zapraszamy wraz z Kasią na Trening Szczęścia:
Kiedy? 11 marca 2018
Gdzie? Centrum Szczecina (miejsce podamy na 2 dni przed warsztatem)
Jak się zapisać? najłatwiej klikając na link
Mamy nadzieję, że do zobaczenia – praktykowanie szczęścia się naprawdę opłaca – to jest udowodnione naukowo i empirycznie
1 komentuj

Dodaj komentarz

Chcesz się przyłączyć do dyskusji?
Feel free to contribute!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *